Tradycyjnie Nowy Rok rozpoczynamy kilkudniową podróżą do Niemiec -> cel jest oczywisty: międzynarodowa wystawa kartingowa IKA KART 2000. Na tegoroczną edycję wyruszyliśmy 2 dni wcześniej, aby przy okazji dalekiej podróży zwiedzić nieco torów kartingowych w bliższej i dalszej okolicy.

Nasza podróż z początku miała na celu jazdę na niemieckich torach, jednak w miarę jedzenia apetyt rośnie i osiągneliśmy również tory w Belgii oraz Holandii.

Wykupiliśmy poranny lot. Dobre warunki pozwoliły nam szybko i sprawnie wylądować na lotnisku we Frankfurcie. Tutaj powitał nas pięknie zaprezentowany model BMW 8-mej serii. Wiedzieliśmy już, że to będzie udany wypad pełen niespodzianek.

Jeszcze szybkie wypożyczenie auta i ruszamy zniecierpliwieni w, jak się okazało, długą podróż.  Chcąc w spokoju i w pełni sił korzystać z jazdy zrobiliśmy krótką pauzę na tzw. „wursta” i z pełnią sił pojechaliśmy w stronę pierwszego celu.  Był nim tor Michael Schumacher Kart Center mieszczący się w Kerpen – dobrze znany i lubiany obiekt. Choć niczym nowym nas nie zaskoczył, to jednak jazdy w takim miejscu dają wiele frajdy. Powitały nas te same gazowe gokarty firmy Rimo oraz ta sam nitka toru, którą znaliśmy z przeszłości. Tradycyjna krótka rozmowa z obsługą i pojechaliśmy dalej.

foto – Michael Schumacher Kart & Event – Center

Około 100km dzieliło nas od znanego chyba każdemu kartingowcowi toru Eupen Karting mieszczącym się w Belgii. Jak zawsze towarzyszyło nam wielkie zaskoczenie i zauroczenie super przygotowanym torem. Na wstępie nie omieszkaliśmy wstąpić do sklepu z odzieżą sportową. Tutaj po szybkim szkoleniu, o niebezpiecznych bandach, ubieraliśmy ochraniacze na żebra, ochronny kołnierz na szyję i zasiedliśmy za kierownicę Sodi SR-4. Na tym nasze zauroczenie się skończyło.  Okazało się, że temperatura na torze jest naprawdę niska i po kilku okrążeniach jazda przestała ona sprawiać nam jakąkolwiek przyjemność. Pomimo założonych rękawiczek, nasze ręce odmówiły posłuszeństwa nie ze zmęczenia a po prostu z zimna i po zakończonej jeździe udaliśmy się na gorącą herbatę. No cóż, wizualne WOW nadal nas prześladuje: super restauracja, niesamowite podium i wspaniały widok na obiekt rekompensują nam odmrożone palce. Polecamy to miejsce jednakże w nieco cieplejszych okolicznościach.

Opublikowany przez Karting Eupen: Pure Racing Experience Niedziela, 7 stycznia 2018

 

Kolejny cel to jeszcze niedawno zamknięty z powodów technicznych belgijski obiekt Wavre Indoor Karting. Znając nieco temat 14 miesięcznej przerwy, byliśmy bardzo ciekawi, jak sprawy potoczyły się dalej. Przed nami metalowe schody do nieba i jesteśmy w recepcji. Niby nic, ale na naszych twarzach pojawia się ponownie uśmiech. Miła obsługa w języku angielskim i niestety godzinne czekanie na swój przejazd. W między czasie zwiedzamy obiekt, który z każdym krokiem staje się coraz ciekawszy. Długi taras nad nitką dwupoziomowego toru dostarcza nam wielu wrażeń. Bez problemu zapoznajemy się z torem jak i wynikami oraz linią jazdy kierowców. W pit-stopie czekają niespełna roczne gokarty Włoskiej firmy Birel – elektryczne wózki z jak się okazuj wymiennymi bateriami. Wizualnie Birele może nie są tak dopracowane jak francuskie Sodi ale dają wiele frajdy z jazdy.

Le Wavre Indoor Karting vous attend…

Le Wavre Indoor Karting vous attend. Venez en petit groupe ou avec toute votre bande d'amis… Mettez vos talents de pilote à l'épreuve et découvrez les sensations uniques du E-Kart. Ensuite, prenez un verre dans notre lounge et comparez vos temps. Le dernier paye la tournée?

Opublikowany przez Wavre Indoor Karting Poniedziałek, 18 lutego 2019

 

Miło i szybko mija czas na torze Wavre Indoor Karting. Przed szkoleniem zwiedzamy szatnie w wieloma szafkami na osobiste rzeczy. Przez przypadek odkrywany również ciekawie i nowocześnie urządzoną łazienkę z natryskami, oczywiście gdyby ktoś się potrzebował odświeżyć. Wspominamy o tym, gdyż takiego zaplecza na torze gokartowym bardzo dawno nie widzieliśmy a bardzo często zwłaszcza w okresie letnim wielu kierowców pyta o takie udogodnienia. Dalej odnajdujemy salę szkoleń, gdzie obsługa zapoznaje nas z zasadami bezpiecznego użytkowania toru oraz system elektronicznych flag. Oczywiście tych tradycyjnych również nie brakuje. Wsiadamy i ruszamy na flagę startową. Trzeba przyznać, że jeździło się bardzo szybko a elektroniczny system flag chyba przypadł do gustu wolniejszym kierowcom.  Dodatkowo na monitorze możemy sprawdzić nie tylko nasz ostatni i najlepszy czas ale także czasy osiągnięte w każdym z  3 sektorów.

Na torze ciepło, słychać jedynie pisk opon i brakuje nam zapachu spalin i benzyny. Ale czy na pewno? Pierwszy raz wysiadamy z gokarta a nasze ubrania nie są przesiąknięte nieprzyjemnym zapachem. W recepcji a raczej barze pojawiają się nie tylko młodzi ale i starsi klienci. Po odbytych przejazdach wszyscy dyskutują przy kawie lub piwie (wbrew pozorom na torach za naszą zachodnią granicą dostępność piwa a czasem nawet mocnego alkoholu nie jest niczym wyjątkowym – kierowcy pamiętają jednak, że najpierw jeżdżą a dopiero później piją alkohol – nigdy odwrotnie!).

No cóż, o wadach tego miejsce również musimy napisać. Z początku tor był przystosowany do spalinowych a nie elektrycznych gokartów. Nitka została wykonana z (według nas) niebezpiecznych band, które za mało absorbują uderzenia. Efekt ich pracy widoczny był w szczególności na gokartach – zniszczone plastiki, mocno porysowane i popękane.

Krótki postój w pizzerii i ruszamy dalej. Tym razem do Holandii – udajemy się na tor Lot66 w Bredzie. No cóż, tym razem nie jest to tor, na którym chcemy powalczyć o dobry czas okrążenia. Recepcja taka sobie, mała bez specjalnego uroku. Tor również nas nie zachwycił ze starymi i średnio zadbanymi gokartami. Celem wizyty w tym miejscu było zobaczenia funkcjonowania oprogramowania RaceFacer i właściwie na tym zakończyliśmy wizytę na tym obiekcie. No cóż szybko się zwijamy w dalszą podróż.

Godzinna jazda autem nieco nas zmęczyła ale cel został osiągnięty. Centrum rozrywki The Maxx w Veenendaal w Holandii. Duży obiekt i aż 7 różnego rodzaju rozrywek w tym tor kartingowy. Na parterze, na środku sali wspaniały bar i pyszne trunki ale to dopiero po jeździe. Po wcześniej umówionej wizycie z zaprzyjaźnionymi osobami z tego obiektu spotykamy kierownika zmiany, który na wieść, iż odwiedzają go kierowcy z Polski postanowił oprowadzić nas po obiekcie. Nasz cel to tor kartingowy mieszczący się na pierwszym piętrze. Wchodzimy na górę – kolejne miłe zaskoczenie. Na torze pojawili się również kolejni goście z Polski, którzy postanowili zabawić się w tym wspaniałym miejscu rozrywki. Kupujemy bilety, zakładamy kaski i idziemy do parku maszyn. Tym razem czekają na nas niemiecki Rimo z napędem elektrycznym – jedno jest pewne, tym razem cicho nie było 🙂 Każde naciśnięcie i dohamowanie powodowało wydawanie dźwięku porównywalnego do jazdy w bolidzie formuły 1 – bardzo fajny efekt.

Onthulling TMXX15

EXCLUSIEVE BEELDEN – DE ONTHULLING van R̶B̶1̶5̶ TMXX15Verbeterde bandenspanning, glimmende velgen, aerodynamische voorvleugel, geoptimaliseerd geluid! Kom jij de snelste tijd verbeteren in de vernieuwde TMXX15?!

Opublikowany przez The Maxx Veenendaal Środa, 13 lutego 2019

 

Na torze czysto. Przyciemnione światło dodaje kolejny efekt WOW. W dodatku jeszcze nigdy nie widzieliśmy tak czystego i zorganizowanego warsztatu – nawet grama oleju czy paliwa. Wszystko na swoim miejscu wraz z elektrycznym podnośnikiem.

Jesteśmy nieco zmęczeni ale bardzo zadowoleni. Wspólna rozmowa o odwiedzonych miejscach, nowych doświadczeniach umilają nam podróż do hotelu oddalonego o jakieś 300km. I pomyśleć, że to wszystko można było zobaczyć w zaledwie jeden dzień? 🙂 Późną nocą zakończyliśmy nasz pierwszy dzień wrażeń – czekajcie na dalszą relację z podróży.

Previous Co działo się w Poznaniu?
Next Poznańska Liga Kartingowa nie zwalnia tempa – 47 osób na starcie VII rundy!