Kto był lub obserwował na żywo Polish Indoor Kart Championship (PIKC) 2019 czyli nieoficjalne Mistrzostwa Polski w Kartingu Halowym na pewno zgodzi się ze mną, że POLSKIE ELIMINACJE DO MISTRZOSTW ŚWIATA w Kartingu Halowym (KWC) to moim zdaniem najmocniej obsadzone zawody kartingu halowego w Europie. Prawie 180-ciu zawodników walczących we wszystkich kategoriach reprezentujących 11 państw – to mówi samo za siebie. Dodajmy do tego nietuzinkowy poziom w prowadzeniu gokartów każdego z kierowców a wyjdzie nam uczta dla maniaków motoryzacji. Do tego wszystkiego relacja live.  💪 WOW 💪.

🏎🇵🇱Gdy emocje już opadną…🇵🇱🏎 Moje najważniejsze spostrzeżenia, podsumowanie, rada dla wszystkich (również dla mnie) oraz moje wyniki – na końcu artykułu.

Szczerze, to ciężko było opisywać zawody na szczecińskim torze Silver w trakcie ich trwania, czy też zaraz po ich zakończeniu, gdyż przez cały weekend, minuta po minucie, godzina po godzinie, cały czas coś się działo. Emocje sięgały zenitu już od pierwszego wyścigu, a każdy kto widział wyścig finałowy pewnie do dziś ma wysokie tętno – po prostu coś NIEBYWAŁEGO! Były to zawody, które na długo zostaną nie tylko w mojej pamięci. Szczerze mówiąc – z tych emocji nie wiem od czego zacząć, a na czym skończyć, aby właściwie i czytelnie dla wszystkich opisać całe zawody.

Na pewno trzeba pogratulować Silver Hotel & Gokart Center za niesamowite miejsce stworzone typowo dla nas – pasjonatów kartingu halowego, dla organizatorów – Remigiusza Drzazgi i Bartosza Malutko oczywiście z całym Zespołem, Sędziom, wszystkim zawodnikom jak i kibicom! Oglądając i biorąc udział w takich zawodach rozgrywanych w naszym kraju mogę MOIM tylko zdaniem powiedzieć, że pewnie prędzej niż później, ale napewno będziemy ponownie jako Polska gospodarzami Mistrzostw Świata w Kartingu Halowym (KWC).

W sobotni poranek mogliśmy podziwiać umiejętności zawodników w jeździe na mokrej nawierzchni. Odcinek toru w Szczecinie poprowadzony na zewnątrz hali „dzięki” pogodzie był cały mokry, a wjazd na halę można było porównać do jazdy po lodowisku. W takich warunkach nie było trudno o niewielki błąd, który mógł skutkować stratą czasu lub kilku pozycji na starcie szczególnie biorąc pod uwagę, że kwalifikacje to tylko jedno okrążenie pomiarowe. Z wyścigu na wyścig warunki poprawiały się i już około południa ścigaliśmy się na praktycznie suchym torze. Piękna walka, wspaniałe manewry wyprzedzania, umiejętna jazda nitką obronną, najróżniejsze taktyki na wyścigi – to wszystko obserwowaliśmy do późnego wieczora – szczerze mówiąc nawet nie wiem kiedy ten dzień tak szybko się skończył. Niedziela to kolejny i ostatni już dzień rywalizacji. Napięcie rosło z okrążenia na okrążenie, z wyścigu na wyścig. Każdy już patrzył na tabelę wyników i nie chciał popełnić choćby najmniejszego błędu. Jednakże natura ludzka jest inna – człowiek w stresie zaczyna popełniać błędy. W tym momencie przydaje się doświadczenie i lata spędzone za kierownicą. Ten kto potrafił utrzymać nerwy na wodzy popełnił mniej błędów co prowadziło do lepszych wyników końcowych. Każdy z zawodników miał swój cel, każdy o coś walczył, każdy chciał wygrywać – jednakże na tak wysokim poziomie, przy prawie 180-ciu kierowcach, nie zawsze „chcieć oznacza móc”.

Nadszedł długo wyczekiwany moment i zakończyła się seria wyścigów eliminacyjnych – przyszedł czas na półfinały i finały. Patrząc dookoła siebie widziałem wszystko: zaczynając od smutku, rozczarowania i łez, przez uśmiech, zadowolenie i prawdziwą euforię, aż po stoicki spokój i brak jakichkolwiek emocji. Cześć zawodników od tej chwili skupić się już tylko mogła na oklaskiwaniu i kibicowaniu innym – każdy miał swojego faworyta – ale wszyscy wspólnie mieli prawdziwą ucztę mogąc oglądać najlepszych 48 zawodników przydzielonych do trzech półfinałów i niesamowicie zaciętą walkę w finałach mini i junior. Nie będę Was zanudzał przebiegiem każdego z wyścigów i wcześniejszych kwalifikacji – to wszystko możecie obejrzeć tutaj. Musicie jednak wiedzieć, że najbardziej ze wszystkich zawodników w półfinałach zaryzykował (i stracił na tym) zwycięzca PIKC 2018, 2017, 2016 niemiecki kierowca Sebastian Papke. Po nieudanych kwalifikacjach do półfinału (walka w parach o pozycję na starcie i możliwość wyboru gokarta) Sebastian wystartował z 4 pozycji. Chcąc oczywiście walczyć o zwycięstwo w tym półfinale, a w konsekwencji o podium PIKC, szybko zjechał na pit stop i… Do tego momentu wszystko zrobił dobrze, jedynie zaryzykował na wyjeździe, aby zyskać na czasie i niestety nie wyszło – pit-stop spalony i trzeba było go poprawić, a w takiej stawce zawodników musiało skończyć się to ostatnią pozycją w półfinale czyli 16 miejscem. Po podliczeniu wszystkich punktów z dwóch dni walki na torze wyłoniono najlepszą 16-tkę kierowców, która zapewniła sobie awans do finału głównego a w niej trzech Polaków- Michał Grzyb, Jakub Kłęk oraz Wojciech Grzyb. W tym miejscu chciałbym dodać, iż patrząc na klasyfikację generalną kolejne miejsca, czyli 17, 18, 19, 20 i 21 zajęli Polscy kierowcy, więc poziom kartingu w Polsce jest naprawdę wysoki. Wracając do rozgrywki finałowej okazało się, że Sebastian Papke pomimo spalonego pit-stopu w półfinale i ostatniej pozycji zgromadził na swoim koncie wystarczającą liczbę punktów i z pozycji 16 („rzutem na taśmę”) awansował do finału.

Kolejnym etapem były super-kwalifikacje do wyścigu Finałowego. Zaczęła się zacięta walka w parach o każdą 0,001 część sekundy, możliwość wyboru gokarta i kolejność na starcie do wielkiego finału. Podam tylko trzy pierwsze czasy w pierwszych przejazdach kwalifikacyjnych trzech pierwszych zawodników, aby pokazać jaki był poziom kierowców na tym etapie: 48.666, 48.666, 48.668 – wyniki te mówią same za siebie 🏆. Innym ciekawym przykładem w pierwszej parze kwalifikacyjnej to para Romano Franssen i Wojciech Grzyb. Pierwsze okrążenie to różnica między tymi zawodnikami na poziomie 0,005 sek. Gdy kierowcy zamienili się gokartami różnica między chłopakami była jeszcze mniejsza, bo wyniosła zaledwie 0,002 sek. Ogólnie do kolejnej pary różnicą na dwóch przejazdach 0.007 sek awans wywalczył Romano. Myślę, że teraz możecie sobie wyobrazić jaki poziom był w całych zawodach a finał to prawdziwa „wisienka na torcie”.

Dzięki uprzejmości Darka Romanowskiego spójrzcie na skrót finału, a w szczególności moment, gdy M.Grzyb wyprzedza jadącego na czele całej stawki, a raczej wyjeżdżającego z pit-stopu, Rico Haarboscha – właśnie po tej chwili Polskie trybuny oszalały, a ja osobiście prawie straciłem głos.

Wyniki końcowe PIKC 2019:

GENERAL/OPEN:
1. Ruben Boutens 🇳🇱
2. Michał Grzyb 🇵🇱
3. Filipe Vieira 🇵🇹

JUNIOR:
1. Eliano De Vos 🇳🇱
2. Dawid Zagól 🇵🇱
3. Dávid Róbert Papp 🇭🇺

MINI:
1. Wouter Poleij 🇳🇱
2. Rayhan Mouoya 🇧🇪
3. Jan Meissner 🇵🇱

Kategorie:

MASTERS
1. Carsten Sparholt 🇩🇰
2. Gabor Pataki 🇭🇺
2. Philippe Denooz 🇧🇪

WOMEN:
1. Melanie Motz 🇳🇱
2. Selina Balneger 🇳🇱
3. Tess Verschoor 🇳🇱

SENIOR:
1. Michał Grzyb 🇵🇱
2. Jakub Kłęk 🇵🇱
2. Wojciech Grzyb 🇵🇱

JUNIOR GIRLS:
1. Natalia Lelek 🇵🇱
2. Julia Schayer 🇵🇱
3. Jagoda Marchel 🇵🇱

Wyścigi finałowe:

JUNIOR:
1. Dávid Róbert Papp 🇭🇺
2. Mateusz Matys 🇵🇱
3. Adam Szydłowski 🇵🇱

MINI:
1. Wouter Poleij 🇳🇱
2. Rayhan Mouoya 🇧🇪
3. Jan Meissner 🇵🇱

OPEN:
1. Michał Grzyb 🇵🇱
2. Rico Haarbosch 🇳🇱
3. Romano Franssen 🇳🇱

Podsumowanie:
Świetne zawody na najwyższym poziomie zarówno sportowym jak i organizacyjnym. Moje doświadczenie w kartingu jest naprawdę niewielkie w porównaniu do ponad połowy zawodników biorących udział w tych zawodach. Na 2,5 roku mojej jazdy to był mój występ nr 2 w Polskich Eliminacjach do Mistrzostw Świata w Kartingu Halowym PIKC – progres jest i z tego muszę być zadowolony, na PIKC 2020 zamierzam walczyć o podium, a plan minimum na dziś czyli rok przed zawodami to TOP10💪💪💪Ambitnie, ale do zrobienia przy odrobinie szczęścia, wykluczeniu niektórych przyzwyczajeń i wyeliminowaniu drobnych błędów.

Spostrzeżenia:
Walczyć trzeba od samego początku do samego końca o każdy pojedynczy punkt. Dlaczego zazwyczaj kwalifikacje i wyścigi wygrywają „najlepsi” i najbardziej doświadczeni, pomimo iż są osoby, które na treningach czy wyścigach posiadają podobny best-lap? Otóż odpowiedź jest prosta: ⚡”ONI” jeżdżący na bardzo wysokim poziomie z dużym doświadczeniem wyjeżdżając na tor i jadąc 100 okrążeń tempem kwalifikacyjnym pojadą 90 okrążeń mega szybkich, patrząc tylko na siebie (aby nikogo nie urazić 😉) – gdy ja pojadę 100 okrążeń na maxa, może 60 / 70 okrążeń mi się uda tak samo. Dlatego jadąc kwalifikacje na 1 okrążenie „ONI” wygrywają często, a ja tylko nieraz, to samo dotyczy wyścigu, „oni” startując z dalszej pozycji, szybciej dojadą do przeciwnika. Kolejny ważnym tematem wartym podkreślenia jest umiejętność wyprzedzania. „ONI” trenują na co dzień ze sobą, a że prezentują bardzo wysoki poziom i w treningach nikt nie jeździ linią obronną, nikt nie obraża się gdy zostaje wyprzedzony, tylko od razu łapie rytm jazdy i odbiera pozycję na kolejnych okrążeniach. To przynosi później efekty w zawodach, „ONI” dojeżdżają i wyprzedzają, a „ja” dojeżdżam i się czaję na błąd przeciwnika.

Moje wyniki:
Q1 (wyścig eliminacyjny 1) – mokro i kierunek normal, start z P3, na mecie P5  dobry wynik patrząc na skład wyścigu) do tego Best-Lap wyścigu.
Q2– kierunek rewers, start z P1 na mecie P1 Zwycięstwo, głowa zawiodła bo zapomniałem pojechać na best-łap tak chyba cieszyłem się z prowadzenia w wyścigu.
Q3– normal i na mecie P6. Błędy w kwalifikacji i walka o chociaż P6.
Q4– rewers, start z P3, meta P3. Drobne bledy w kwalifikacji dlatego start z trzeciej pozycji, ale najgorsze było w wyścigu. Zawodnik jadący za mną nieczysto zaatakował i mnie wyprzedził, a w tym momencie dwójka z przodu odjechała, sędziowie nakazali aby zawodnik oddał mi pozycję bo zdobył ją w nieczysty sposób. No to kolega ustawia się po wewnętrznej do kolejnego zakrętu i daje się wyprzedzić. Jednak gdy ja składam się do zakrętu, on za mało hamuje i uderza mnie z tyłu i stawia w poprzek toru, przez co sam traci kilka pozycji. Mn udaje się dojechać na 3 miejscu, co uważam za dobry wynik w tej sytuacji.
Q5– normal, na mecie P9. Najsłabszy wynik bo największy błąd w kwalifikacjach, wyjście z łuku na pełnym gazie i uderzenie w bandę sprawiło, że start z odległej pozycji. Choć wystarczyło pojechać 0.2 sek szybciej a start byłby z P1
Półfinał– rewers, start P6 meta P6.

Wnioski:
Normal – P5, P6, P9
Rewers – P1, P3 , P6 (w półfinale)
Tracę gdzieś 0,1 sek w kierunku normal – trzeba popracować i wyeliminować ten błąd 0,1 sek.
Ostatecznie ukończyłem zawody tuż za finałową 16-tką na pozycji nr 17, a w klasyfikacji „senior” czyli Mistrzostwach Polski byłem nr 4 tuż za podium.

Rada dla wszystkich:
1 punkt robi nieraz bardzo dużą różnice, walczcie od samego początku do samego końca o najmniejszy punkcik, unikajcie niepotrzebnych zajść i walki na torze, trenujcie dużo i z najlepszymi. W moim przypadku 1 punkt więcej a jechałbym w finale i miałbym teoretyczną możliwość walki o podium w Mistrzostwach Polski. Michał Grzyb jest Wice-Mistrzem PIKC 2019, a 1 punkt więcej i byłby MISTRZEM. Ja zaczynam przygotowania do PIKC 2020 i pracuję nad REGULARNOŚCIĄ – to da pewność siebie w kwalifikacjach na 1 gorące okrążenie i trening z najlepszymi, bo trzeba umieć wyprzedzać czysto na torze. Życzę Wam tego samego i do zobaczenia na torach.

Dawid Chart
Previous Oczami Charta: zakończenie zimowej ligi GERT w Pile
Next GOSIA RDEST W PIERWSZYM WYŚCIGU W SERIES

No Comment

Leave a reply